Dla jakich korzyści należy znać języki obce

Dawno minęły już okresy, kiedy uczenie się angielskiego w szkole było czymś wyjątkowym. W obecnych czasach język ten musi być używany tak samo jak ojczysty. Za przykład niech stanowi w tym miejscu Holandia, w której używając tego języka porozumieć się można z praktycznie każdym – od małego dziecka po 70-letnią osobę. Oczywiście są wyjątki od tej reguły, ale na 10 spotkanych osób, tylko pojedyncza będzie miała kłopoty w posługiwaniu się językiem angielskim. U nas niestety proporcje te w dalszym ciągu są całkowicie odmienne i z przykrością muszę stwierdzić, że na problemy można natrafić tam, gdzie absolutnie nie powinny się pojawiać – na przykład na dworcach. Podobni tutaj jesteśmy nieco do Niemców, którzy ciężko uczą się innych języków, a swój uznają za najwspanialszy. Mają poczucie, że do dogadania się wszędzie niemiecki im wystarczy. Stąd zwiedzającego, który nie potrafi się posługiwać tym językiem – przykładowo w sklepie – może spotkać niemiła niespodzianka. O ile jednak pewna część populacji zna niemiecki i przy odrobinie szczęścia można się z jego wykorzystaniem porozumieć w innych państwach, o tyle z naszym językiem nie jest już tak dobrze. Szczęśliwi są Ci, których opiekunowie od młodych lat kierowali na szkolenia z języka, gdy angielski nie był wtedy tak szeroko stosowany w placówkach edukacyjnych. Dziś ludziom, którzy nie mieli takiej okazji, powinny wystarczyć różnego rodzaju kursy językowe. szansę by uzupełnić} luki w lingwistycznym wykształceniu. Często widać jak do tego rodzaju szkół uczęszczają ludzie w zaawansowanym wieku, którzy obawiają się zostać z tyłu, w zestawieniu z resztą dzisiejszego świata. Kolejną, całkiem porządną motywacją do kursu językowego, jest fakt, że znajomość przynajmniej jednego języka poza polskim jest zazwyczaj warunkiem oczekiwanym w zdobyciu solidnie dochodowej posady. Są także przedsiębiorstwa, które z własnej inicjatywy wysyłają swoich ludzi na wszelkie kursy, szczególnie językowe. Jeśli bowiem konkretna osoba ma jakieś zalety jako pracownik, a jedynym czego mu brakuje, to znajomość angielskiego, korzystniej jest takiego pracownika wysłać na małe szkolenie niż zatrudniać kogoś nowego. To bardzo lubiana ścieżka postępowania, dotycząca także tematów innych niż znajomość języków.

1 komentarz

Dla jakich korzyści powinno się znać języki obce

Odległe są okresy, gdy uczenie się angielskiego w szkole było czymś wyjątkowym. W naszych czasach język ten musi być wykorzystywany w podobnym stopniu co ojczysty. Najlepszym przykładem jest w tym miejscu Holandia, gdzie używając tego języka zrozumieć się można z niemal wszystkimi – od 10-letniego dziecka po 70-letnią babcię. Oczywiście są wyjątki od tej zasady, ale na 10 spotkanych osób, tylko jedna będzie miała problemy w korzystaniu z angielskiego. W Polsce niestety proporcje te wciąż są w zupełności inne i niestety na problemy można natrafić tam, gdzie pod żadnym pozorem nie mogą występować – na przykład na dworcach. Podobni tutaj jesteśmy nieco do Niemców, którzy niechętnie poznają nowe języki, a niemiecki mają za najlepszy. Mają poczucie, że do komunikacji w każdym kraju niemiecki im wystarczy. Stąd człowieka, który nie jest obeznanym w tym języku – przykładowo podczas zakupów – może spotkać niefajna niespodzianka. Niemcy mają jednak o tyle lepiej, że pewien procent ludzi na świecie zna ten język i przy pewnym procencie szczęścia można się z jego pomocą dogadać w pozostałych krajach, o tyle z polskim nie jest już tak fajnie. Szczęśliwi są Ci, których opiekunowie od najmłodszych lat zapisywali na szkolenia językowe, gdy angielski nie był jeszcze tak szeroko stosowany w placówkach edukacyjnych. Dziś tym, którzy nie mieli takiej okazji, muszą wystarczyć wszelkiego typu kursy językowe. Dają one możliwość by uzupełnić} braki w językowym wykształceniu. Czasem da się spostrzec jak do tego rodzaju szkół chodzą coraz starsi ludzie, którzy obawiają się pozostania z tyłu, w porównaniu do reszty dzisiejszego świata. Kolejną, bardzo skuteczną motywacją do szkolenia językowego, jest to, że biegłe korzystanie z przynajmniej jednego języka obcego jest często warunkiem wymaganym w zdobyciu solidnie płatnej pracy. Są jednak zakłady, które same kierują zatrudnionych u siebie pracowników na różnego typu szkolenia, szczególnie językowe. Jeśli bowiem konkretna osoba ma pewne zalety jako pracownik, a jedynym czego mu brakuje, jest znajomość angielskiego, lepiej takiego pracownika wysłać na krótkie szkolenie niż poszukiwać kogoś innego. To niezwykle lubiana ścieżka postępowania, dotycząca także tematów innych niż znajomość języka.

Komentowanie nie jest możliwe

Becikowe 2013

Od 1 stycznia 2013 roku wejdą w życie kolejne zmiany dotyczące przyznawania jednorazowego świadczenia z tytułu urodzenia się żywego dziecka, tzw: becikowego. Jest ono przyznawane matce, ojcu, opiekunowi prawnemu lub faktycznemu dziecka niezależnie od osiąganych dochodów. W 2012 roku do wymogów otrzymania becikowego załączony został wymóg dostarczenia dokumentu potwierdzającego objęcie przyszłej matki opieką lekarską od 10 tygodnia ciąży do porodu, a od stycznia 2013 wchodzi w życie kolejna modyfikacja: kryterium dochodowe. Zgodnie z nowelizacją Ustawy z dnia 28 listopada 2003 roku o świadczeniach rodzinnych wprowadzone zostanie kryterium dochodowe, od którego uzależnione będzie przyznanie becikowego. Możliwość otrzymania zapomogi będzie dostępna jedynie dla rodzin o rocznym dochodzie poniżej 85000 zł, czyli dochód netto przypadający na członka rodziny w roku poprzedzającym rok złożenia wniosku nie może przekroczyć 1922 zł. Kwota ta została obliczona na przykładzie rodziny trzyosobowej, ponieważ to właśnie model 2+1 stanowi połowę rodzin ubiegających się o to świadczenie. Według założeń kwota ta będzie weryfikowana co 3 lata. Dotychczas z becikowego korzystała prawie każda, uprawniona do tego rodzina, niezależnie od osiąganych dochodów. Od przyszłego roku około 10% rodzin straci ten przywilej. Kryterium dochodowe zostało uargumentowane nieracjonalnością przyznawania świadczenia zamożniejszym rodzinom oraz potrzebą zwrócenia uwagi przede wszystkim na osoby biedniejsze. Osoby, które będą ubiegać się o becikowe od przyszłego roku muszą pamiętać o dołączeniu do wniosku oświadczenia o wysokości dochodów, bez którego otrzymanie zapomogi będzie niemożliwe. Zmiany przewidziane na rok 2013 dotyczyć będą dopiero dzieci urodzone po 1 stycznia 2013. Te, które urodziły się przed tą datą obowiązują obecne przepisy. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku dzieci adoptowanych: te, które zostaną przysposobione przed 1 stycznia 2013 obowiązywać będą obecne przepisy. Szacuje się, że zmiany w ustawie zapewnią ok. 40 mln złoty oszczędności dla budżetu.

Opublikowano prawo pracy | 1 komentarz

Zaległy urlop wypoczynkowy

Przysługujący każdemu pracownikowi urlop wypoczynkowy powinno wykorzystać się w ciągu roku kalendarzowego. Nie wszyscy jednak o tym pamiętają. Nie wyczerpanie przysługujących dni wolnych w ciągu roku może mieć różne powody. Często pracownicy odkładają urlop na koniec roku, a wtedy nagle okazuje się, że są bardzo potrzebni w miejscu pracy. Czasem też jest to spowodowane chorobą. Kwestia ta uregulowana jest w artykule 161 Kodeksu Pracy, który mówi, że w przypadku, gdy nie zostanie udzielony urlop w okresie, w którym należało tego dokonać, urlop staje się zaległym. W tych okolicznościach określony został czas na jego wykorzystanie do końca września kolejnego roku. Jest to znaczące udogodnienie, ponieważ, jeszcze rok wcześniej obowiązywały regulacje, które mówiły o terminie 31 marca. Pracodawcy i pracownicy dostali kilka miesięcy więcej na wyznaczenie daty zaległego urlopu, co jest dla nich bardzo korzystne. Poprzedni okres, który zakładał wykorzystanie urlopów w pierwszym kwartale roku w opinii wielu pracodawców był zbyt krótki. Wydłużenie terminu pozwoli firmom na lepsze rozplanowanie urlopów, dzięki czemu nie będzie dochodzić do sytuacji, gdy pracownicy wysyłani są na urlop na ostatnią chwile. Praktyka jednak pokaże, czy rzeczywiście nowe przepisy będą w ten sposób zastosowane. Należy jednak się domyślać, że pracownicy będą bardziej pamiętać o wykorzystaniu zaległego urlopu zwłaszcza, że teraz mają szansę wziąć go letnią porą. Warto wiedzieć, że gdy pracodawca nie chce udzielić nam zaległych dni wolnych, uznawane jest to za wykroczenie. Takie postępowanie, narusza prawa pracownika i jest egzekwowane przez sąd grodzki bądź też inspektora pracy w postaci grzywny wystosowanej wobec pracodawcy. Nie jest istotne wtedy, czy kara ta została nałożona z braku uzgodnienia terminu urlopu między pracownikiem, a pracodawcą czy też z oczywistej winy pracodawcy.

Opublikowano urlopy | Komentowanie nie jest możliwe

Urlop ojcowski

Według przepisów prawa każdy świeżo upieczony tata może wziąć urlop ojcowski. Jednak z tej formy nie korzysta zbyt wielu panów. Być może wynika to z nie wiedzy bądź też przekonania, że to zwykle kobieta siedzi w domu i wychowuje dzieci. Przyjrzyjmy się jednak temu jak wygląda kwestia przyznania urlopu ojcowskiego. Otóż, regulacje prawne dotyczące tej kwestii zostały wprowadzone w styczniu 2010 roku. Każdemu mężczyźnie z tytułu tego, że został tatą może zostać przyznane 14 dni wolnego. Skorzystanie z tego prawa możliwe jest tylko z inicjatywy pracownika. To on musi złożyć u swojego pracodawcy specjalny wniosek o otrzymanie urlopu. Kodeks Pracy w artykule 182 określa jednak, że z dwutygodniowej przerwy ojcowskiej nie mogą skorzystać mężczyźni, którzy zatrudnieni są na umowie cywilnoprawnej, czyli pracują na umowę o dzieło, na kontrakcie, czy umowę na zlecenie. Także tym, którzy prowadzą własną działalność gospodarczą nie przysługuje ten rodzaj urlopu. Uwaga – tą możliwość wzięcia dni wolnych nie należy mylić z urlopem tacierzyńskim. To dwie odmienne formy urlopów. Tacierzyński jest bardziej znany, ojcowski natomiast nie cieszy się dużą popularnością. Ta pierwsza forma to po prostu urlop macierzyński, do którego ma prawo ojciec w przypadku, gdy matka zrezygnuje z części swojego urlopu lub nie będzie mogła z niego skorzystać. Można go natomiast brać nawet po wykorzystaniu tacierzyńskiego lub dodatkowego urlopu macierzyńskiego. Brak zainteresowania wobec urlopu ojcowskiego być może wynika z pewnych obaw i nieznajomości przepisów w Kodeksu Pracy. Pośrednią przyczyną tego stanu rzeczy na pewno jest to, iż pracodawcy nie są zobligowani informować pracowników o ich prawach. Istnieją też pewne obawy z skorzystania z „ojcowskiego”, które polegają na poczuciu zagrożenia o swoje stanowisko pracy. Pracownicy mają świadomość, że pracodawcy często nieprzychylnie patrzą na prośby o uzyskanie dodatkowego urlopu.

Opublikowano urlopy | Komentowanie nie jest możliwe

Zmiany w Karcie Nauczyciela

Na wniosek samorządów trwa dyskusja dotycząca zmian w Karcie Nauczyciela, co miałoby skutkować obniżeniem ich wydatków na system edukacji oraz modyfikacja zapisów, które według samorządów są nadużywane przez nauczycieli. Jako najważniejszy punkt dyskusji uznano urlopy na poratowania zdrowia, czyli trzykrotna możliwość rocznego płatnego urlopu. Corocznie liczba nauczycieli korzystających z urlopu wynosi około 15 tys. i stale rośnie, a koszty jakie każdorazowo z tego tytułu ponoszą samorządy waha się między 60 tys. a 150 tys. W tej sytuacji samorządy wnioskują o przerzucenie powyższych kosztów na ZUS, zredukowanie możliwości skorzystania z urlopu do jednego razu, oraz zastąpienie lekarza rodzinnego jako osoby decydującej o przyznaniu urlopu na orzeczników ZUS. Nie mniej istotna jest także kwestia pensum, czyli minimalna liczba prowadzonych lekcji w tygodniu, które miałyby być zwiększone z 18 do 20-22 godzin. Wśród proponowanych zmian znalazła się także kwestia czasu pracy nauczycieli i długości urlopu: tygodniowy czas pracy miałby zwiększyć się do 40 godzin, a urlop wypoczynkowy miałby zostać skrócony do 52 dni. Samorządowcy domagają się także, aby Karta nauczyciela dotyczyła jedynie nauczycieli pracujących przy tablicy, a regulacje dotyczące dyrektorów szkół zostały przeniesione do ustawy o systemie oświaty. Nie chcą także wypłacać nauczycielom dodatków uzupełniających, do których są obecnie zobowiązane w przypadku nieosiągnięcia przez nauczyciela średniego wynagrodzenia zagwarantowanego na danym szczeblu. Reakcja nauczycieli i pracowników oświaty na zmiany proponowane przez samorządy nie jest zaskoczeniem- ponad 90% uczestników sondażu zorganizowanego przez ZNP jest przeciw zmianom i zadeklarowała gotowość wzięcia udziału w ewentualnej akcji protestacyjnej. Jak dotąd do takiej akcji nie doszło, natomiast rozpoczęły się rozmowy między Ministerstwem Edukacji Narodowej, Związkiem Nauczycielstwa Polskiego oraz samorządami, które mają doprowadzić do wypracowania porozumienia w sprawie zmian.

Opublikowano prawo pracy | Komentowanie nie jest możliwe

Dzień Wolności Podatkowej

Jak wyliczyli eksperci współpracujący z Centrum im. Adama Smitha to właśnie na 21 czerwca przypada Dzień Wolności Podatkowej w 2012 roku. Od tej daty Polacy przestają pracować na rzecz rządu, a zaczynają pracować dla siebie i na własny rachunek. Z przeprowadzonych obliczeń wynika, że w tym roku nasi rodacy przepracowali na państwową daninę aż 172 dni. Co jednak oznacza ta magiczna data w polskim kalendarzu podatkowym i jak owe święto podatkowe wpływa na kondycję polskiej gospodarki? Według wyjaśnień dr Roberta Gwiazdowskiego – prezydenta Centrum, Dzień Wolności Podatkowej jest symboliczną datą pokazującą wysokość zobowiązań na rzecz państwa. Wcześniej zarobione pieniądze zostają zabrane w formie różnych podatków, zarówno bezpośrednich jak i pośrednich. Innymi słowy jest to dzień, w którym łączny dochód od początku roku zrównuje się z przewidywanymi zobowiązaniami podatkowymi na ten rok, stąd też obywatele przestają płacić na utrzymanie aparatu państwowego, a zaczynają zarabiać na własne utrzymanie. Idea wyliczania Dnia Wolności Podatkowej narodziła się w Stanach Zjednoczonych na początku XX w., natomiast oficjalne obliczenia datuje się na 1948 rok. O ile w początkowej fazie wyliczania wysokości „daniny”, święto podatkowe przypadało nawet na koniec stycznia, obecnie dzień ten datuje się na połowę kwietnia. Badania przeprowadza Tax Foundation – organizacja skupiająca finansowych ekspertów, mająca swoją siedzibę w Waszyngtonie, a obliczenia przedstawia się jako iloraz lokalnych i federalnych obciążeń podatkowych i produktu narodowego netto. Z kolei w Polsce idea ta została zaczerpnięta w 1994r. i od samego początku, analizy finansowej dokonuje Centrum im. Adama Smitha. Na przestrzeni 12 lat Dzień Wolności Podatkowej w Polsce przypadał na przełomie czerwca i lipca. Najwcześniej „świętowaliśmy” w 2008 i 2009 roku, a mianowicie 14 czerwca, najpóźniej 6 lipca w 1995 roku. Od jakich czynników zależy ustalenie owej daty? Dane wykorzystywane do obliczenia Dnia Wolności Podatkowej są prognozami budżetowymi. Ze względu na fakt, że są to jedynie przypuszczenia, mogą się one znacznie różnić od rzeczywistych wartości. Głównym źródłem informacji dotyczących wydatków budżetowych i wartości PKB jest Ministerstwo Finansów. Warto także zaznaczyć, że wcześniejszy termin, na których przypadałoby się owe podatkowe święto nie oznacza wcale, że Polska gospodarka osiąga dobre wyniki. Jednak z drugiej strony, wysokie podatki także stanowią zagrożenie dla rozwoju gospodarczego, sytuacji finansowej polskich gospodarstw domowych oraz przedsiębiorstw. Jak wynika z przeprowadzonych ekspertyz, najwięcej pieniędzy państwo wciąż przeznacza na emerytury i renty, obowiązkowe świadczenia społeczne, obronę narodową, a także obsługę zadłużenia państwa.

Opublikowano prawo pracy | Komentowanie nie jest możliwe

Urlop na żądanie

Zgodnie z przepisami Kodeksu Pracy, każdy pracodawca jest obowiązany do udzielenia swojemu pracownikowi urlopu na żądanie w wymiarze 4 dni w ciągu roku kalendarzowego. Potwierdzeniem tego obowiązku jest art. 167 (2) Pracodawca jest obowiązany udzielić na żądanie pracownika i w terminie przez niego wskazanym nie więcej niż 4 dni urlopu w każdym roku kalendarzowym. Pracownik zgłasza żądanie udzielenia urlopu najpóźniej w dniu rozpoczęcia urlopu. Co zatem wiąże się z urlopem na żądanie i jakie prawa i zobowiązania leżą po obu stronach stosunku pracy?

Po pierwsze, urlop na żądanie jest częścią urlopu wypoczynkowego, w związku z tym stosuje się wobec niego przepisy dotyczące tego urlopu. Różnicą jest jedynie sposób udzielania dni wolnych. Po drugie, prawo żądania urlopu ma każdy pracownik, zarówno podejmujący swoją pierwszą pracę, jak i zatrudniony na niepełen etat. Po trzecie, niewykorzystanie urlopu na żądanie w ciągu roku, nie oznacza, że przysługujące dni wolne przechodzą na następny okres rozliczeniowy. Jest przywilej, który można wykorzystać, ale nie trzeba, a dni wolne należą się wyłącznie w szczególnych sytuacjach. Po czwarte, pracownik musi poinformować pracodawcę najpóźniej w dniu rozpoczęcia urlopu o chęci skorzystania z dodatkowych dni wolnych i może to uczynić ustnie, telefonicznie lub za pośrednictwem e-maila. Forma pisemna jest wymagana, co nie oznacza, że nie można swojej prośby przekazać na papierze. Po piąte, istnieje możliwość skorzystania z kilku dni urlopu pod rząd, nie więcej jednak niż ustawowych czterech dni. Po szóste, zatrudniający, co do zasady, nie może wydać negatywnej opinii, jednak w przypadkach wcześniej nieprzewidzianych, ma prawo do sprzeciwu i żądania obecności na stanowisku pracy.

Opublikowano urlopy | Komentowanie nie jest możliwe

Mobbing a prawo pracy

Z pewnością każdemu pracownikowi, który choć w minimalnym stopniu jest świadomy swoich praw, pojęcie mobbingu nie jest obce. Definicję tego zjawiska możemy odnaleźć naturalnie w Kodeksie Pracy. Zgodnie z art. 94 (3) § 2. Mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników. Nie bez przyczyny kwestia mobbingu poruszona została w rozdziale „Obowiązki pracodawcy i pracownika”, gdyż to właśnie w gestii pracodawcy leży zapobieganie podobnym działaniom. Dodatkowo jest on także odpowiedzialny za wszelkie szkody i uszczerbki, których doznał pracownik. W związku z tym pracownik ma prawo dochodzenia zadośćuczynienia lub domagać się odszkodowania. Jaka jest natomiast różnica między odszkodowaniem a zadośćuczynieniem i w jakich sytuacjach wykorzystujemy owe sposoby wyrównania doświadczonej szkody? Mówiąc o odszkodowaniu, mamy na myśli świadczenie, które musi uiścić pracodawaca na rzecz zatrudnionych, w sytuacji, gdy pracownicy wskutek mobbingu zdecydowali się na rozwiązanie umowy. Tymczasem zadośćuczynieniem nazywamy sposób rekompensaty szkody niematerialnej. Pojęcie mobbingu zaistniało w polskim prawie pracy stosunkowo niedawno. Wprowadziła je ustawa nowelizująca Kodeks Pracy z dnia 14 listopada 2003 roku. Pomimo prawnego uregulowania tej instytucji, wciąż niektóre pojęcia wydają się być nieostre. Chociażby określnie „uporczywe i długotrwałe nękanie”, które ogranicza możliwość korzystania z art 94 i odnosi się do sytuacji rozciągniętych w czasie. Trudno bowiem określić jak długo powinno trwać owe nękanie, aby zakwalifikować je do działania noszącego znamiona mobbingu. Początkowo przyjmowano, że optymalny okres wynosi 6 miesięcy, jednak kwestia ta rozpatrywana jest indywidualnie w zależności od natężenia prześladowania i podlega ocenie sądu. Warto pamiętać, że pracownik, który wchodzi na drogę sądową nie ponosi żadnych kosztów związanych z procesem sądowym. Tymczasowo obowiązek ten należy do Skarbu Państwa. Dopiero decyzja sądu określa stronę sporu, która zobligowana jest do uiszczenia wskazanych opłat. Warto więc dochodzić swoich praw. Pamiętajmy, że niekiedy nasze działanie może otworzyć oczy innym, których mobbing również dotyczy, a w obawie przed utratą pracy boja się podejmować jakiekolwiek kroki.

Opublikowano prawo pracy | Komentowanie nie jest możliwe

Wirtualny personel, czyli zalety i wady telepracy

Innowacyjne technologie, nowatorskie metody zarządzania i nowe rodzaje usług wymuszają na pracodawcach reorganizację zakładów pracy oraz rekonstrukcję organizacji czasu pracy. Zapotrzebowanie na specjalistów lub chęć współpracy z większą grupą ekspertów wymaga niekiedy daleko idących zmian w zakładowych systemach, którym pracodawcy często nie są w stanie sprostać. Alternatywą dla owych transformacji może okazać się nowa forma zatrudnienia, nazywana w Kodeksie Pracy – telepracą. Czym jest, jak jest regulowana i jakie wynikają z niej korzyści lub straty? Telepraca jest rodzajem stosunku pracy, w którym to pracownik wykonuje swoje obowiązki poza siedzibą przedsiębiorstwa, pozostając jednak w stałym kontakcie z kierownikiem, za pomocą urządzeń telekomunikacyjnych. Do komunikacji między członkami załogi wykorzystywane są: telefon, faks, wideofon oraz wszystkie możliwe komunikatory, które oferuje nam Internet. Praca zdalna, bo taką nazwę również przyjmuje ten sposób zatrudnienia, może występować w trzech rodzajach, a mianowicie:

-całkowicie poza zakładem pracy, lecz w miejscu zamieszkania;

-częściowo w zakładzie, częściowo w domu;

-poza siedzibą przedsiębiorstwa, w wyznaczonych przez pracodawcę miejscach.

Z telepracy wynika niewątpliwie wiele zalet, zarówno po stronie pracodawcy, jak i pracobiorcy. Możliwość zatrudnienia większej liczby osób, współpraca z ekspertami, dla których tradycyjne świadczenie pracy byłoby niemożliwe, zmniejszenie kosztów zatrudnienia, ograniczenie wydatków związanych z utrzymaniem biura i sprzętu oraz reedukacja absencji chorobowej to tylko nieliczne korzyści dla pracodawcy. Z kolei pracownik może liczyć na elastyczne godziny pracy, dostosować rytm pracy do własnego tempa. Praca w domu jest również doskonałym rozwiązaniem dla osób niepełnosprawnych, mieszkających w znacznych odległościach od miejsca pracy lub wychowujących dzieci, dla których codzienny dojazd do siedziby przedsiębiorstwa mógłby być utrudniony, bądź niemożliwy. Telepraca wpływa także pozytywnie na kondycję psychiczną pracowników, którzy nie są w stanie poradzić sobie ze stresem, bądź ciążącą na nich presją. Z drugiej strony, praca zdalna nie jest pozbawiona pewnych mankamentów. Negatywne konsekwencje to przede wszystkim ograniczona możliwość kontroli nad zaangażowaniem pracowników, brak nadzoru nad przestrzeganiem przepisów BHP. Poza tym, zmniejsza się identyfikacja pracownika z firmą, a także nie zostają zaspokojone potrzeby kontaktów międzyludzkich, gdyż zatrudnieni pracują samodzielnie. Niezależnie od korzyści i strat wynikających z zatrudnienia w formie telepracy, należy pamiętać, że osoby wykonujące pracę zdalną mają takie same prawa i obowiązki jak inni i nie mogą być z tego powodu dyskryminowani lub traktowani mniej korzystnie.

Opublikowano formy pracy | Komentowanie nie jest możliwe